Za 4 dni ślub ostatniej osoby z paczki, a potem ... nowe miejsce
zamieszkania z dala od rodziny, nowa praca i nadgorliwa teściowa w tle,
która za bardzo chce pomóc we wszystkim byle nie myśleć o swoim
rozwodzie i sądowych przepychankach. Uh! to bardzo odważna decyzja
Karoliny, wiąże się z młodszym o 8 lat facetem i wywraca całe swoje
życie do góry nogami. Trzymam mocno kciuki, żeby im wyszło. Czy mnie
byłoby na to stać? Wyjazd i zmiana pracy czy zagnieżdżanie się gdzieś na
nowo nie jest problemem, ale wiem, że nie zdecydowałabym się na taki
związek. Ja trzydzieści parę lat, on dwadzieścia parę?.... hmmm zbyt
duże prawdopodobieństwo, że to się rozjedzie wszystko, nie weszłabym w
to. On jeszcze miałby czas na ślub, zdecydowałby się bo mi latka by
leciały...nie, nie , nie....nie tak.
Ja długo nie podejmowałam tej
decyzji, bo nie tak, to jeszcze nie to, aż w końcu... hmm...chyba to
jest to....tak to chce, żeby trwało....żeby trwało i trwało :) Za tydzień pierwsza rocznica, jestem szczęśliwa. To może się udać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz